Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Nasza muzyka wali prosto w żyłę...

Warszawska grupa Venflon ma za sobą pełnometrażowy debiut. O wrażenia, plany na przyszłość i sprawy związane z istnieniem zespołu zapytaliśmy wokalistę Macieja Ornocha oraz gitarzystę Macieja Michniewicza.

OnlyGoodMusic: "Kaniula dożylna obwodowa" potocznie zwana wenflonem, skąd pomysł na medyczna nazwę zespołu?

Maciej Ornoch: Na samym początku istnienia zespołu nie mieliśmy jeszcze nazwy zdarzyło się więc że kilka koncertów graliśmy po różnymi dziwnymi nazwami tymczasowymi. Po którymś z występów udało mi się podsłuchać rozmowę dwóch koleżków z publiczności. Jeden zajarany nieziemsko naszą muzyką opowiadał drugiemu, że muza ze sceny dosłownie go odurzyła, czuł się jakby podłączono mu kroplówkę z dragami. Pomyślałem sobie „cholera skoro ludzie opowiadają takie rzeczy… że nasza muzyka wali prosto w żyłę jak dragi podane za pośrednictwem venflonu…może tak właśnie powinniśmy nazwać zespół".

OGM: Minęło już kilka miesięcy od premiery waszego debiutu. Jak z perspektywy czasu oceniacie to wydawnictwo?

M. Ornoch: Generalnie jesteśmy z tego albumu bardzo zadowoleni. Udało nam się utrzymać spójność stylistyczną, pomimo że połowa utworów, które się na nim znalazły powstawała na przestrzeni 3 lat. Pozostałe pięć powstało bezpośrednio przed nagraniem albumu. Myślę że udało się ukręcić bardzo przyzwoite brzmienie – z jednej strony ostre i ciężkie, z drugiej nawiązujące do klasyki lat 90. Album jest bardzo dobrze odbierany przez fanów (zarówno tych starych, jak i nowych),  zyskuje pozytywne recenzje a materiał z niego pochodzący jest rewelacyjnie przyjmowany podczas występów na żywo.

OGM: Z jakich źródeł czerpaliście inspiracje do tekstów, które znalazły się na płycie?

M. Ornoch: Myślę, że tutaj nie będę oryginalny. Teksty to wypadkowa moich osobistych przeżyć, przemyśleń dotyczących sytuacji z jakimi musimy radzić sobie żyjąc w takim a nie innym świecie czy społeczeństwie oraz stanu emocjonalnego w jakim się znajdowałem w danej chwili pisząc dany tekst.

OGM: Skąd decyzja o udostępnieniu albumu w Internecie za darmo? Czy to efekt nieudanych negocjacji z wytwórniami?

Maciej Michniewicz: To raczej wynik bilansu zysków i strat. Kontrakty, które proponowali nam wydawcy, oznaczały dla nas duże ograniczenia. Niewielkie nakłady, zakaz udostępniania muzyki, dodatkowe ograniczenia prawne. Z finansowego punktu widzenia też było to raczej mało korzystne. W skrócie, wyglądało to tak: " jeżeli zapłacicie za wszystko sami  to damy Wam niewielką część zysków". Tak niestety wygląda showbiznes po polsku. Jak popatrzyliśmy na to obiektywnie to doszliśmy do wniosku, że wolimy dać naszą muzę zupełnie za darmo i zrezygnować z tej niewielkiej części zysków. W ten sposób fani mogą słuchać naszej muzyki bez żadnych ograniczeń i nie ma barier między nimi a nami.

OGM: Wiele osób wyraża pogląd, że polski język jest "niemuzyczny", ma wiele ograniczeń i nie pasuje do mocnego grania. Tymczasem Wy nagrywać w ojczystym języku, dlaczego?

M. Ornoch: Pewnie dlatego, że nie podzielamy tego poglądu. Kilka przykładów z brzegu: KNŻ, Illusion, Coma, Frontside – ktoś jeszcze twierdzi, że język polski się nie sprawdza w mocnym graniu?? Żyjemy i mieszkamy w Polsce i do Polaków kierujemy naszą muzykę. Myślę że właśnie w ten sposób najłatwiej do nich dotrzeć. Patrząc natomiast z punktu typowo marketingowego - prawda jest taka, że polskie teksty to atut, który pozwala Ci  wyróżniać się i być konkurencyjnym w stosunku do większości bandów, których w Polsce są setki tysięcy.

OGM:  Czytałem, że braliście udział w prestiżowym projekcie "Rhythm Of Football"? Czy są już jakieś wymierne efekty tego wyróżnienia?

M.Michniewicz: To był projekt, w którym współuczestniczyło Polskie Radio i to oni wybrali nas jako "muzyczną reprezentację kraju". To było dla nas bardzo duże wyróżnienie, zwłaszcza, że w 2008 roku nie mieliśmy jeszcze nawet nagranej pierwszej płyty.
Jakie są wymierne efekty? Nasz kawałek ("Powietrze") leciało w rozgłośniach 16 krajów europejskich i do dziś odzywają się do nas ludzie z Dani czy Niemiec, żeby zapytać o naszą muzykę czy koncerty. Ciężko powiedzieć, czy to bezpośrednia zasługa Rhythm of Football, w jakimś stopniu na pewno tak.

OGM: Jakie są Wasze plany na ten rok?

M. Ornoch: Wiosna i lato miną nam na wielu koncertach promujących nasz debiut i to będzie pewni główny obszar naszej działalności w tym czasie. Sprawdzajcie więc czy przypadkiem nie pojawimy się u Was w mieście. Oprócz tego pojawiło się już naprawdę sporo świetnych pomysłów na kolejny album, które sukcesywnie są przez nas opracowywane i ogrywane na próbach – tak więc jesienią zapewne zajmiemy się szlifowaniem nowego materiału tak, aby za rok wejść do studia i go zarejestrować.

/14 marca 2011/