Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Peace&War - magnetyzm przeciwności

Muzyka i słowo zawsze poszukują się, a połączenia ich cech przybierają niekiedy bardzo atrakcyjny wymiar, czego ciekawym przykładem jest album "Łupiąc Kamienie" grupy Peace&War. O najnowszym albumie, magnetyzmie przeciwności i jeszcze kilka sprawach związanych z zespołem opowiedział nam Atanazy Skrzat.

OGM: Nazwa Waszego projektu wpisuje się w zasadę "magnetyzmu przeciwności", jej działanie można dostrzec również w Waszej muzyce. Jak powstał zespół, czy przeciwieństwa rzeczywiście się przyciągają?

Atanazy Skrzat: W zasadzie zespół powstał w 2011 roku. Mieliśmy jakieś wspólne doświadczenia w przeszłości, ale to były bardziej próby poznania się w trakcie grania niż poważne projekty muzyczne. Zespół ma dwóch liderów, którzy nie są bliźniakami, więc z pewnością różnimy się w sposób znaczący. Być może jest to słyszalne w naszej muzyce, tekstach, sposobie śpiewu,  ale myślę że nie to jest jądrem magnetyzmu przeciwności. Owy magnetyzm to pewna zależność przeciwności jaką można zauważyć na przykładach takich jak: czarne-białe; woda-ogień, kobieta-mężczyzna, czy bardziej żartobliwie: wilk-zając, Tusk-Kaczyński; każda część z tych zestawień jest skrajnie wobec siebie różna, ale również nie potrafi istnieć bez siebie, bądź jest mniej wyrazista bez tła czy porównania z przeciwnością.

OGM: Umierający Jean Philippe Rameau skarcił wezwanego doń księdza słowami: "ależ księże proboszczu, jak można tak fałszywie śpiewać...". Jaki macie stosunek do negatywnych opinii o wokalach na "Łupiąc Kamienie"?

Atanazy Skrzat: Fakty są takie, że jest mniej tych opinii negatywnych niż pozytywnych. Te negatywne, wydaję mi się, że nie są do końca sprawiedliwe i rzetelne. Często mamy do czynienia z pewnego rodzaju spustem żółci czy samokreacji osoby krytyka (Ja chce! być skandalistą jak Wojewódzki) niż fachowym opisem zjawiska. Nawet jeśli ta bądź inna płyta wydaje się komuś słaba, to z pewnością nie zasługuje na takie traktowanie. Bo czy fakt niezrozumienia powinien prowokować do ataku? To takie nasze zaściankowe - bij Malowanego Ptaka. Czytając około 25 recenzji na temat naszej płyty bardzo szybko można odczuć ile czasu w danym przypadku spędził recenzent nad "rozpracowaniem" płyty czy określonych części muzycznych. Błędy formalne rzucają się od razu w oczy (niezaważenie braku gitary, faktu że w zespole śpiewają dwie różne osoby, itp). Przede wszystkim owi krytycy mylą manierę "post punk" ze standardami wymaganymi w tzw. nurcie muzyki mainstream, do którego tego typu zespoły jak Peace&War nie aplikują i nigdy nie będą należeć. Pewne momenty wokalne na tej płycie nie zostały w 100% dopracowane, to prawda ( nie mieliśmy luksusu nadmiaru czasu w studio), ale nie powinno to rzutować na ogólna ocenę wokali. Dalej - czytam później inne recenzje tych samych krytyków jak rozczulają się nad 1001 wersją kopii Led Zeppelin, Deep Purple czy brit popu po polsku. I co tu można dodać. Kult nijakości, bylejakości, popeliny no i oczywiście wszem obecny " pasywny gust inż. Mamonia".

OGM: Wśród recenzentów trwa spór czy formy wokalne są elementem konwencji albumu, czy raczej sa efektem naturalnych ograniczeń wokalistów? Jaka jest prawda?

Atanazy Skrzat: W naszym przypadku oczywiście są elementem konwencji albumu. Mało tego - przede wszystkim są nierozłącznym i najważniejszym elementem konwencji zespołu! To taki spór, bądź zagadnienie ala “czy wolisz mieć dziecko czyste czy szczęśliwe?”, każda skrajność jest niedobra. My staramy się znaleźć ten złoty środek... z przewagą na bycie szczęśliwym. Ograniczenia wokalne -  nigdy z tym nie miałem problemu ilekroć się słyszę gdy śpiewam... w chórach szkolnych i kościelnych też stawiali na przedzie... a tego raczej się nie zapomina (słuchu). Kolega też ma fanów swej barwy i charakterystyki wokalnej. Więc może/raczej nie o to chodzi, tylko  o... kopanie Malowanego Ptaka?

OGM: Możesz mieć rację. Album "Łupiąc Kamienie" wydaje się waszym wyrazem emocjonalnego stosunku do otaczającej rzeczywistości.  Odnoszę wrażenie, że jest to najczęściej śmiech przez łzy. Trudniej jest pisać o pozytywnych aspektach naszego życia?

Atanazy Skrzat: Nie, nie trudniej, ale też nie mogę się zgodzić z stwierdzeniem, że pesymizm przeważa na tej płycie. Owszem nie jest to słoneczna łąka z barankami, ale też nie kraina roztopów, błota na drogach... a w rowach kruki jedzą zwłoki psów. Jest w tym nieupiększanym świecie dużo nadziei i optymizmu. Takie prawdziwe szczęście dzieci z ubogiej, ale szczęśliwej rodziny. Inny przykład: na 6 członków naszego zespołu tylko dwóch dość często płacze w rożnej postaci, reszta jest w kontrolowanym stanie optymizmu więc pesymizm nie jest u nas w przewadze.

OGM: Gdy w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku narodził się rock alternatywny był odpowiedzią na cukierkowe, wymuskane do granic możliwości brzmienie. Gardził sterylną jakością dźwięku i z założenia miał być niekomercyjny. Czego alternatywą jest Wasze granie?

Atanazy Skrzat: Alternatywa to spore uogólnienie. Rynek muzyczny, odbiorcy wymagają etykiety. Do tzw. Alternatywy jest nam najbliżej ze wszystkich rozpoznawalnych etykiet ale to nie znaczy, że bardzo blisko. To słowo obecnie w muzyce nie oznacza stosunku do "mainstreamu" czy bycia "anty coś tam", a bardziej oznacza bycie wszystkim co nie jest reggae, metalem, hip-hopem, poezją spiewaną. Czyli tacy jacyś odmieńcy. Mimo wszystko można by sie pokusić, że jesteśmy jakąś inna, swoistą opcją (alternatywą) dla przeważających trendów na obecnym rynku muzycznym w Polsce. Myśle rownież, że jesteśmy orginalni, jako że w Polsce to nie jest trudne ...zupełnie.

OGM: Długo czekaliście na debiutancki logplay. Jakoś szczególnie świętowaliście jego premierę?

Atanazy Skrzat: To może być mylące, ale jednak nie długo. Co prawda nasza historia sięga lat 90-tych, ale tak jak już to omówiłem wcześniej - prawdziwe granie rozpoczęło się m/w 2,5-3 lata temu. Nowy materiał powstał m/w 1-1,5 roku temu, a album został wydany na początku 2013 roku, więc tak jakoś płynnie i naturalnie; choć nie łatwo i nie do końca tak jak byśmy chcieli, czyli tak na prawdę... jak krew z nosa.

OGM: Kiedy zobaczymy Was na żywo?

Atanazy Skrzat: Nasz najbliższy koncert odbędzie się w Łodzi w klubie DOM niedziela 14/04/13 godz 20,00. Kolejny koncert: Warszawie klub WKRĘT sobota 18/05/13 (godzina i data do potwierdzenia na FB i innych portalach). Gramy 1-2 koncerty miesięcznie w zależności od ilości zaproszeń.

Bardzo dziękuję za wywiad, było mi niezmiernie miło. Polecamy się na przyszłość!


OGM: Dzięki za rozmowę.

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =