Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Wolę niedosyt od przesytu

Album "There's a Devil Waiting Outside Your Door" porwał mnie swoim nostalgicznym i dusznym klimatem amerykańskiej metropolii sprzed lat. Jego Twórcą jest tajemnicza osoba kryjąca się pod pseudonimem K. Kim jest? Spróbujemy się dowiedzieć w niniejszym wywiadzie.

OGM: Witam serdecznie. Zagadkowa okładka, brak tytułów utworów i enigmatyczny pseudonim. To wszystko ma wpływ na klimat i w konsekwencji na odbiór Twojej muzyki. To świadoma kreacja, czy raczej chęć pozostania anonimowym?

K: Witaj. Ta oszczędność jest z pewnością świadomym zabiegiem, ale nie chciałbym dorabiać do niej jakiejś głębszej ideologii. Po prostu cenię sobie lapidarność i wolę niedosyt od przesytu, co siłą rzeczy znajduje też odbicie w sposobie prezentowania odbiorcom tego, co robię. Co do pseudonimu, to stanowi on odwołanie do ważnej dla mnie twórczości niemniej skrytego Franza Kafki, natomiast brak tytułów utworów ma na celu pozostawienie słuchaczom pełnej swobody interpretacyjnej.

OGM: Kim jest więc tajemniczy K?

K: K. to alter-ego typowego przedstawiciela młodego pokolenia, który dzięki postępowi technicznemu może sobie pozwolić na dość swobodną ekspresję muzyczną, nawet mimo braku rozbudowanych funduszy i gruntownego wykształcenia w dziedzinie kompozycji. Przy czym staram się, żeby ta ekspresja stanowiła źródło satysfakcji nie tylko dla mnie, ale też dla słuchacza.

OGM: Mimo sporej aktywności muzycznej "There's a Devil Waiting Outside Your Door"  to Twój debiut. Co było przyczyną takiego stanu rzeczy?

K: Spora aktywność muzyczna mojego projektu jest raczej pozorna. Do momentu wydania płyty miałem na koncie dosłownie kilka utworów, które znalazły się na różnorodnych składankach, ale żaden z nich nie pasował do klimatu pełnej płyty. Podobnie było z materiałem wydanym przez chiński label na EP-ce, która w dodatku nie jest nigdzie dostępna (co mnie akurat cieszy, bo jej poziom artystyczny oceniam dzisiaj jako zupełnie niezadowalający). Tym samym przyszło mi stworzyć materiał prawie od zera, co w połączeniu z moim systemem pracy, problemami sprzętowymi, itp., wydłużyło proces układania spójnej całości. Zakładam jednak, że już kolejne nagrania będą się pojawiać z większą częstotliwością.

OGM: Twoja muzyka ma wybitnie filmowy charakter. Lubisz kino?

K: Płyta pomyślana była jako próba przełożenia na dźwięki poetyki filmów noir i neo-noir, które są mi bardzo bliskie pod względem formy i treści. Ale za inspiracje posłużyły mi także inne formy sztuki, jak literatura pulp i słuchowiska radiowe. Bardzo istotnym źródłem bodźców są dla mnie również fotografie, których klimat najszybciej i najłatwiej jest uchwycić, co pewnie też nie pozostaje bez wpływu na „plastyczność” mojej muzyki. Natomiast wracając do samego kina – jest to jedna z najbardziej interesujących mnie dziedzin sztuki, ale nie sądzę by jakikolwiek gatunek zainspirował mnie jeszcze jako całość w tak dużym stopniu, jak miało to miejsce w tym wypadku. Z kolei wpływ pojedynczych dzieł trudno jest oddać przy pomocy samego dźwięku, ale nie twierdzę też, że nie będę tego próbował.

OGM:  Podoba mi się sposób wykorzystania elektroniki w Twoich pracach. Przez nawiązania do jazzu w utworach powstaje ciekawe napięcie. Słuchasz na co dzień jazzu?

K: Na co dzień w moim odtwarzaczu goszczą raczej dźwięki spod znaku szeroko pojętej muzyki gitarowej, industrialu czy noise’u, ale dokonania Johna Coltrane’a, Milesa Davisa i Dave’a Brubecka też nie są mi obce. Natomiast to nie klasyczny jazz, ale raczej jego współczesne interpretacje w wykonaniu np. Angelo Badalamentiego, grupy Dale Cooper Quartet & The Dictaphones i sceny trip-hopowej, stanowiły dla mnie bardziej bezpośrednie źródło inspiracji. Przywołanie elementów jazzowych miało na celu przede wszystkim zbudowanie klimatu kojarzonego z kinem noir, chociaż, co ciekawe, tak naprawdę w klasycznych filmach tego gatunku jazz prawie się nie pojawia. Z kolei brzmieniem elektroniki starałem się subtelnie nawiązać do dźwięków spotykanych we wczesnych filmach grozy. Sięganie do takich, czasami nie do końca uświadomionych, skojarzeń, stanowi bardzo przydatne narzędzie przy budowaniu pożądanej atmosfery.

OGM: Zastanawiam się, czy na kolejnych albumach będziesz się starał odtworzyć ten duszny klimat?  A może masz inne pomysły?

K: Podejrzewam, że gęsta i mroczna atmosfera będzie zawsze towarzyszyła nagraniom spod szyldu K. Nie zamierzam natomiast pozostawać jedynie przy estetyce dark jazzowej. Z pewnością będę jeszcze po nią sięgał, ale póki co, moje zainteresowania idą w bardziej elektroniczną stronę. Jednak równie dobrze następny pełny materiał może mieć charakter mrocznego bluesa, bo mam też kilka szkiców utworów utrzymanych w tym stylu. Podsumowując, sam klimat raczej nie ulegnie drastycznej zmianie, ale zamierzam sięgać po różne sposoby jego budowania.

OGM: Jakie są twoje najbliższe plany?

K: Powoli powstają szkice materiału na kolejny album, a właściwie albumy, bo jak wspomniałem, eksperymentuję z różnymi gatunkami, które niekoniecznie chciałbym mieszać w ramach jednego krążka. W planach mam również kolaboracje z innymi artystami, nie zawsze związanymi z działalnością stricte muzyczną.

OGM: Dziękujemy z wywiad.

K: Ja również bardzo dziękuję i pozdrawiam.


18 maja 2012

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =