Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Wyzwalanie energii twórczej poprzez ograniczenia

Nasz dzisiejszy bohater to bardzo zapracowana osoba. Był koordynatorem festiwalu Warsaw Electronic Festival, współtworzył wyjątkowy projekt ChoP, w ramach której artyści z dalekiej Azji spotykają się z twórcami polskimi. Obecnie prowadzi niezależną wytwórnię i komponuje. Przed Wami Grzegorz Bojanek.

OGM: Spotkałem się z opinią, że Twoja muzyka reguluje wibracje słuchacza zniekształcone różnorodnymi wydarzeniami i przeżyciami. Czy zgodzisz się z opinią?

Grzegorz Bojanek: To bardzo ciekawe spostrzeżenie. Czy mam rozumieć, że to co tworzę jakoś uspokaja słuchacza i daje mu coś na kształt poczucia bezpieczeństwa? Po części może tak być - prawdopodobnie jednak cały ładunek emocjonalny powstaje gdzieś u mnie w podświadomości. Nie siadam do tworzenia z zamysłem nagrywania rzeczy ładnych, spokojnych. Czasem nawet chcę pójść pod prąd, ostatnio częściej improwizuję. Jednak od dziecka mam coś takiego w sobie, że uwielbiam melodie i harmonię. Pewnie wszystko zaczęło się od The Beatles puszczanych przez moich rodziców, czy też płyt Jarre, które odtwarzali ze szpulowca, którego teraz używam do swoich działań muzycznych. Zawsze to co słuchałem, czy były to zespoły grające ostrą muzykę, jak choćby Soundgaden, czy też jakieś projekty elektroniczne, niosło w sobie melodyjność i harmonię.  

OGM: Czy komponując bierzesz pod uwagę wpływ jaki Twoja muzyka może mieć na słuchacza?

Grzegorz Bojanek: Nie zastanawiam się nad tym wcale. To miłe jeśli ktoś czuje się dobrze słuchając tego co stworzę, i byłoby dobrze, gdyby takich ludzi było coraz więcej (śmiech). Nie wiem czy twórcy zastanawiają się - a może - czy powinni się nad tym zastanawiać jak na innych wpłynie to co stworzą. Może dzieje się tak gdy sztuka wchodzi na teren polityki, czego np. ja chciałbym uniknąć.

OGM: Komponujesz, prowadzisz netlabel i zajmujesz się różnymi muzycznymi projektami. Ile godzin ma Twoja doba?

Grzegorz Bojanek: To chyba oczywiste, że zbyt mało (śmiech :-) Wiesz, pozostaje jeszcze rodzina, praca - takie “zwyczajne” życie. Czasem miło jest pogadać z sąsiadem, iść kupić bułki, pobiegać słuchając nowych płyt, czy poczytać książkę... Czas na sprawy okołomuzyczne i muzyczne to przeważnie godziny nocne, kiedy wszystko inne dopięte jest już na ostatni guzik. Przez to często nie mogę zrealizować swoich pomysłów zwyczajnie ze zmęczenia. I dlatego to co dzieje się z ETALABEL.com, dzieje się raczej powoli - dojrzewa sobie spokojnie i zakwita właśnie wtedy kiedy ma zakwitnąć. Na szczęście artyści publikujący w labelu nie mają z tym problemów. Działamy na zasadach wzajemnego zaufania i zrozumienia dla charakteru działań małego labelu. Tu nigdy nie chodziło i chodzić nie będzie o zysk - liczy się idea promowania ciekawej muzyki, dotąd nieznanej szerszemu gronu słuchaczy.

W przypadku mojej własnej twórczości to w zeszłym roku bardzo pomogła mi grupa na SoundCloudzie założona przez Marc’a Weidenbaum’a, pod nazwą Disquiet Junto. Marc co tydzień, w czwartek wieczorem, publikuje zadanie, które niesie ze sobą zawsze pewne ograniczenia, i uczestnicy grupy jeśli mają ochotę, to tworzą coś przez weekend i do poniedziałku, do północy muszą uploadować swoją kompozycję. Potem grupa przesłuchuje, ocenia, komentuje wszystkie utwory. Sporo z tego co stworzyłem spotkało się z bardzo pozytywnymi opiniami. Niebawem będzie można posłuchać właśnie niektórych z tych utworów w wersji zmasterowanej przez Krzyśka Orluka. Sam nie mogę się doczekać. A zadania były różnorodne, od remiksów Marcusa Fischera (12k), czy zabawy z utworami Kenneta Kirshnera, przez interpretację komiksów Matt’a Madden’a czy zdjęć Yojiro Imasaki, używania np. tylko dźwięków wody, czy miksowania dowolnego tradycyjnego instrumentu z dźwiękami stworzonymi na prostej aplikacji na iOS. Pomysłów było wiele. Co tydzień jeden. No - na rok to wychodzi 52 utwory, a już zaczął się drugi rok projektu. Jednak każdy z uczestników wybiera to co lubi i co mu pasuje i kiedy ma czas. Marc prosi także o dokładny opis procesu powstawania kompozycji, technik twórczych, zastosowanych instrumentów czy oprogramowania. To też część projektu - która jest przy okazji ciekawą lekcją i inspiracją. Świetna sprawa. Polecam wszystkim twórcom - szczególnie młodym, poszukującym inspiracji! Wyzwalanie energii twórczej poprzez ograniczenia to jest to co uwielbiam! Już niebawem, gdy tylko będzie gotowy mastering, moje produkcje dla Disquiet Junto ukażą się w różnych formatach.

Rok 2012 był dla mnie dość dobry. W końcu ukazała się moja płyta "Remaining Sounds", wydana w San Fransico przez Dynamophone Records. Recenzje zbiera dobre, więc mam nadzieję, że się podoba. Jest na niej sporo analogowego szumu, trzasków, gitar, klarnet i dużo ambientowej przestrzeni. Można ją teraz zdobyć taniej na moim BandCampie, a także w postaci fizycznej (w Polsce np. w sklepie serpent.pl) Pod koniec roku, tym razem na wschodnim wybrzeżu USA, w nowojorskim labelu Ohm Resistance ukazała się moja kolaboracja z Piotrem Michałowskim - płyta "As Far As It Seems". Zajmowałem się też przez ponad pół roku projektem ChoP, który urósł do ogromnych rozmiarów. Stworzenie ChoP Festival w Shenzhen było nie lada wyzwaniem. Wszystko zaczęło się gdy wraz z  przyjaciółmi, z Fundacji Sztuka i Technologia napisaliśmy wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jesienią 2011 roku. Gdy w lutym okazało się, że wniosek przeszedł wiedzieliśmy, że czeka nas ogromna ilość pracy. Ale opłaciło się! Festiwal został świetnie wypromowany i stał się jednym z największych, jeśli nie największym, muzycznym wydarzeniem jesieni w Shenzhen. W tym miejscu - jeśli można - chciałbym szczerze podziękować Zen Lu, z którym stworzyliśmy projekt, a także Jarkowi Grzesicy, Mateuszowi Bąkale i Piotrkowi Michałowskiemu z FST, a także Przemkowi Moskalowi z Canisius College (Bufallo, USA). Wspaniałe jest też, że projekt został doceniony na tyle, że szykujemy już kolejną edycję na rok 2013.

Zagrałem ostatnio też kilka koncertów i szykują się kolejne. Na scenie współprację z muzykami grającymi na instrumentach dętych. Live-act w dużej mierze oparty jest na improwizacji, jednak zamknięty w pewnych wyznaczonych ramach. Wszystko to składa się na solowy projekt pt. “Frozen Lake”, który (mam nadzieję), ukaże się późną jesienią, gdy jeziora znowu zostaną skute lodem (śmiech). Jeśli ktoś chciałby to usłyszeć na żywo, to jestem otwarty na propozycję.

Fragment setu “Frozen Lake” z warszawskiej Zachęty

OGM: Twój Etalebel miał przerwę w działalności. Co skłoniło Cię do powrotu?

Grzegorz Bojanek: Wydawało mi się, że w końcu znalazłem muzykę, którą było warto wydać. Po Bionulorze wydanym w 2009 roku nic co do mnie docierało nie niosło takiego ładunku emocjonalnego, jakiego bym poszukiwał. Aż w końcu odezwał się Michał Kędziora... Udało się z "Honey", które zostało świetnie przyjęte zarówno w Polsce jak i za granicą. Potem przyszedł czas na bardziej eksperymentalny album Krzyśka Orluka i An Moku, czyli piątą odsłonę projektu ChoP. Odezwali się kolejni artyści, którzy dostrzegli label, a ich muzyka okazała się na tyle interesująca by ją promować i wydawać. I tak staram się trwać, jednak powoli zmieniając formułę wydawniczą, co jakiś czas proponując wydawnictwa odbiegające od przyjętego wzorca. Będzie też seria EPek, do darmowego pobierania lub nabycia w limitowanych, ręcznie robionych opakowaniach. Widzę bowiem, że tego typu wydawnictwa cieszą się chyba największą popularnością.

OGM: Czy Polacy szanują dźwięki niejednoznaczne, niszowe? Czy przekłada się to wyniki sprzedaży?

No właśnie - to ciekawe pytanie. Chciałbym odpowiedzieć, że tak - ale po tym jak kilka razy musiałem prosić o usunięcie Noiko z “chomika”, to zwyczajnie zwątpiłem. Nie umiem tego zrozumieć. Może Ty mi pomożesz? Mówi się, że to dobrze, bo ludzie chcą słuchać tego co wydajemy. Świetnie, tylko dlaczego muszą od razu tak się zachowywać? Jednak słuchacz "zachodni" znacznie bardziej szanuje wydawnictwa niszowe. To bowiem z zagranicy mam najwięcej zamówień. Co ciekawe, Japończycy zwykle wybierają download, a na zachód lecą wydania fizyczne. To chyba związane jest z ilością miejsca w mieszkaniach... (śmiech:-)


OGM: Mam wrażenie, że główny argument piractwa fonograficznego – czyli wysoka cena albumu – w przypadku szeroko pojętej anty muzyki traci swoją moc. Przecież płyty z dobrą muzyką (również pliki mp3) z wytwórni niezależnych mają przystępne ceny. Dlaczego więc piraci się taką muzykę?

Grzegorz Bojanek: Tam jak mówię - chciałbym spotkać się z takimi ludźmi, którzy umieścili Noiko na "chomiku" i zapytać dlaczego to zrobili? Na fanpejdżu ETALABEL postawiłem taki probelm:

Ludzie bez najmniejszego problemu płacą $5 za kubek kawy,
- którego przygotowanie kosztuje centy,
- przygotowanie trwa kilka minut,
- po zużyciu, znika na zawsze w naszych trzewiach

Jednakże MILIONY ludzi nie chcą zapłacić nawet $1 za piosenkę (czy nawet całą płytę)
- której nagranie kosztuje często setki dolarów,
- do nagrania której artyści musieli ćwiczyć często wiele godzin,
- i którą można słuchać w kółko, bez końca
- i pozostaje z nami już na zawsze...


Ciekawe, że niewiele osób się nad tym zastanawia...

Ale nie ma co marudzić, bo według mnie jest się jeszcze czym cieszyć. Zobacz jaką ciekawą opcją są kolekcje na BandCampie. Ta nowa możliwość spowodowała to, że ci, którzy pobrali za darmo albumy będące w opcji "Name Your Price", dzisiaj kupują je choćby za przysłowiowego dolara, by wzbogacić swoje kolekcje. I to jest wspaniałe! Szkoda, że tak mało jeszcze popularne w naszym kraju. Dość często spotykam się z tym, że ludzie boją się możliwości płacenia przez PayPala - są nieufni, choć korzystają z FaceBooka, publikując właściwie wszystko o sobie. Ludzie nadal wolą dostać przesyłkę do domu i zapłacić "za pobraniem" listonoszowi, choć to często najdroższa opcja zakupu! Na szczęście płyty ETALABEL można dostać w dystrybucji serpent.pl więc taka opcja nadal jest dostępna w przypadku naszych płyt. Staram się aby nasze płyty były dostępne zarówno w dystrybucji cyfrowej jak i wielu sklepach, zarówno w kraju jak i za granicą.


OGM: Myślę, że to problem złożony i wynika z braku wpojonych na czas elementarnych zasad poszanowania cudzej pracy. Ja pamiętam swoje wycieczki do sklepów muzycznych, odkładanie pieniędzy na nowy album. Młodzi mają teraz przesyt muzyki i szybko się nią nudzą. Co zrobić by odwrócić negatywne trendy na rynku fonograficznym?

Grzegorz Bojanek: Ja też to przeżyłem! Kiedyś zakup kolejnej płyty był ogromnym wydarzeniem. Wiele osób ma podobnie. Nadal lubią dotknąć płytę, poczytać teksty z okładki, obejrzeć dokładnie zdjęcia. Lubię nośnik fizyczny. Jednak liczy też oryginalność. Dlatego do naszych wydawnictw zawsze dodajemy jakieś unikatowe przedmioty, tak by każdy kupujący dostał coś, co wyróżni jego zakup. W przypadku "Structure Of" są to  chińskie motywy  ręcznie malowane na ryżowym papierze, do "Mononole" dodajemy zakładki z motywami roślinnymi wydrukowane na papierze z recyklingu - każda inna. A w przypadku "Constraints" to ręczna robota. Każdy "ekopack" jest wykonany ręcznie, do tego "nadruk" to drzeworyt, który zaprojektował Mateusz Bąkała, a wykonałem go samodzielnie w swoim warsztacie. Napisy są zrobione małymi pieczątkami. Każda płyta to unikat! Będzie też możliwość zamówienia krótkiej serii wycinanych winyli - tylko na specjalne zamówienie. Nie będzie to oczywiście tanie, ale zupełnie unikatowe! Podobnie będzie z nadchodzącą EPką - również ręcznie wykonane opakowania w limitowanym nakładzie.

Mam jeszcze wiele pomysłów, i niebawem na płytach ETALABEL pojawią się też artyści znani szerszej zachodniej publiczności. Nie chcę jeszcze nic zdradzać, bo projekt dopiero zaczyna się rodzić, ale będzie to niezwykle atrakcyjne wydawnictwo, dostępne po niezwykle przystępnej cenie, ale będzie też możliwość zdobycia go za darmo!


OGM: Dziękujemy za wyczerpujące odpowiedzi.

Grzegorz Bojanek: Dzięki za rozmowę...

7 kwietnia 2013

2 comments

  1. Dzięki za naprawdę interesujący wywiad! Przyznam, że Eta Label to jest jedno z najlepszych polskich wydawnictw muzycznych które warto śledzić:)

    — Otto Mon, 8 Apr 2013

  2. Dzięki za bardzo ciekawy wywiad:)

    — Otto Mon, 8 Apr 2013

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =