Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Zawsze kierujemy się własnymi emocjami, pasją, nutką szaleństwa

Od początku istnienia (2000 rok) duet Radosław Murawski i Maciej Mehring kroczy własną muzyczną drogą. Projekt Bisclaveret swoje poszukiwania w materii dźwięku i słowa przełożył na bogatą dyskografię. Ostatnio miałem przyjemność recenzować album "Theu Anagnosis". Bisclaveret nie ogranicza się tylko do studyjnej działalności, muzycy brali  udział w wielu koncertach i festiwalach w kraju i za granicą. Ich występy wzbogacane są elementami performance, dzięki którym uwydatnia się właściwa atmosfera niezwykłości i charakterystyczna dla tego projektu aura tajemniczości. O koncerty, działalność muzyczną i wydawniczą zapytałem Macieja Mehringa. Zapraszam do lektury.

OnlyGoodMusic:
Witam serdecznie. Na początek rozgrzewka, jaki album zaskoczył Cię najbardziej w  2014 roku?

Maciej Mehring: Muszę przyznać, że to rzeczywiście nietypowe pytanie jak na rozgrzewkę. Zaskoczenie nie oznacza ani zachwytu, ani rozczarowania, a raczej wskazywać powinno, że coś wydarzyło się ponad to, czego oczekiwalibyśmy od poszczególnych publikacji. W tym kontekście nie znajduję w tym roku żadnej płyty cenionego przeze mnie projektu, która rozczarowałaby mnie, ani wybitnej publikacji zespołu, którego nie ceniłem za wcześniejsze dokonania. Zaskakujący jest fakt, że mimo ciągle słabnącej kondycji fonografii, 2014 rok przyniósł wiele świetnych albumów w każdym nurcie muzycznym. Nie pamiętam, kiedy ostatnio tak wiele premier chętnie gościło w moim odtwarzaczu, jak w ostatnich miesiącach. Pod tym względem uznałbym mijający rok za zaskakująco udany. Dzieje się w muzyce coraz więcej ciekawych rzeczy. To napawa optymizmem i motywuje również do własnych działań na polu wydawniczym.


OGM: Georges Bizet uważał, że prawdziwe tło dla sztuki to fantazja, zabobony, piekło, raj, duchy i wróżki. Wilkołaka nie wymienia... Dlaczego więc Bisclaveret ?

Maciej Mehring: A czyż wilkołak nie należy do świata fantazji i zabobonów? (J) Bisclaveret – ta nazwa spodobała nam się od razu ze względu na nietypowe i unikatowe brzmienie oraz jej drapieżne znaczenie. Doskonale odzwierciedla to, co robimy z naszą muzyką, czasem uwydatniając w niej "ładne brzmienia", a czasem, niczym drapieżca, wdzierając się do podświadomości słuchaczy… dlatego obraliśmy to słowo na określenie naszego projektu.


OGM: Wspomniany już Bizet pisał kiedyś: "udowodnijcie mi proszę, że może istnieć sztuka kierowana jedynie rozsądkiem i wyrachowaniem. Jako muzyk podpisuję się pod twierdzeniem, że z chwilą, kiedy wykluczycie zdradę małżeńską, fanatyzm, zbrodnie i wszystko, co nadnaturalne, nikt nie zdoła napisać jednej nuty".  Zgadzasz się z jego zdaniem? Czy  wyobrażasz sobie muzykę Bisclaveret opartą wyłącznie na rozsądku?

Maciej Mehring: W każdym calu zgadzam się z Bizetem, sztuka kierowana na rozsądku i chłodnej kalkulacji może, co najwyżej, stać się produktem komercyjnym, łatwo przyswajalnym – bo dobrze i rozważnie wyważonym na takie potrzeby, ale też łatwo wypadającym z obiegu, bo nudzi się przez swoją przewidywalność i nie zachęca do powrotów…. Znając naszą muzykę, sam chyba potrafisz odpowiedzieć na to pytanie. Nie wyobrażam sobie naszych dźwięków jako chłodno skalkulowanych, rozsądnych, opartych na prostych założeniach.. i schematach w stylu zwrotka – refren, zwrotka - refren. Zresztą zawsze szliśmy pod prąd, nie szukaliśmy bitów, gdy były modne, nie szukaliśmy ozdobników, które w danym momencie były w dobrym tonie. Zawsze kierowaliśmy się własnymi emocjami, pasją, własną nutką szaleństwa – bez tego nie byłoby takich dźwięków. Wieczne obsesje, dziwne wizje, fantazmaty to świat, wokół którego oscyluje Bisclaveret. Trudno mi sobie wyobrazić inne oblicze tego zespołu.

OGM: Na "Theu Anagnosis" ważną rolę odgrywa Twoja narracja. Jak powstaje oprawa wokalna w muzyce Bisclaveret? Czy jest efektem improwizacji, czy ma jasno określone ramy?

Maciej M
ehring: Gdy powstaje szkielet utworu, przymierzam się do niego z właściwym tekstem. Szukam pomysłu na interpretację muzyki w ten sposób, aby tekst stał się spójny z całością. Na początku improwizuję, szukam odpowiednich rozwiązań dla całości. Gdy szkielet jest już opracowany. Nagrywam wokal według obranego podczas sesji pomysłu. Później poddajemy całość wspólnej aranżacji…i dopiero kończymy utwór. Nie zamykamy się na inne rozwiązania. Nie narzucamy sobie z góry tego, co może się znaleźć, a co nie powinno mieć miejsca w muzyce Bisclaveret. Intuicja podpowiada nam, co powinno się tam znaleźć i często inaczej nam jest uchwycić coś, co powoduje, że brzmi to jak Bisclaveret. W dużej mierze jest to tzw. Spoken Word Ambient, jednak o nieco innej, bardziej psychodelicznej strukturze. Czasem pojawiają się elementy zaśpiewu, inkantacje, szepty czy nawet krzyk. Wszystko zależy od naszego pomysłu na dany utwór, od potrzebny uwypuklenia lub schowania pewnych znaczeń w gęstwinie innych dźwięków tak, aby wydobyć z tekstu swoistą, nierozerwalną z muzyką strukturę. Wokal + muzyka stanowi nierozerwalną całość; to połączenie także wyróżnia nas spośród wielu projektów ze środowiska ambient, z którym jesteśmy kojarzeni.

OGM: Bisclaveret pojawia się w  rozpisce przyszłorocznej edycji Castle Party. Czy szykujecie jakiś wyjątkowy performance?

Maciej Mehring: Występ na Castle Party to pierwszy potwierdzony z wielu planowanych na przyszły rok koncertów Bisclaveret. Chcemy nadal promować najnowszy album. Poza tym będzie to dla nas doskonała okazja na obchody jubileuszu piętnastolecia naszej aktywności muzycznej. Za wcześnie, aby mówić o szczegółach, jednak zawsze staramy się przygotować najlepiej, jak potrafimy, aby publiczność zapamiętała nasz występ jako dobry show.

OGM: Nigdy nie widziałem Was na żywo, odnoszę jednak wrażenie, że występy sceniczne są ważnym elementem muzyki Bisclaveret? Mylę się?

Maciej Mehring
: Tak. Koncerty są bardzo ważną częścią naszej aktywności. Bardzo lubimy grać na żywo, konfrontować własne dźwięki z żywą reakcją publiczności. Starannie dobieramy repertuar tak, aby podczas koncertu zamknąć je w pewną nową, nadpisaną historię. Zapraszamy słuchaczy do własnego świata dźwięku i słowa, w którym wszystko jest możliwe….

OGM: Zoharum Records stało się wiodącym wydawnictwem anty muzyki w Polsce. Czy w polskiej rzeczywistości da się w racjonalny sposób prowadzić taki interes?

Maciej Mehring: To
miła opinia. Nie zastanawialiśmy się specjalnie nad tym, czy wiedziemy prym, czy raczej działamy na uboczu. Po prostu konsekwentnie robimy swoje od lat, nie oglądając się na innych. Polska rzeczywistość nie rozpieszcza nas. Oczywiście mamy oddaną grupę miłośników wydawanej i dystrybuowanej przez nas muzyki. Bez nich byłoby o wiele trudniej. Jednak nie zamykamy się wyłącznie na nasze poletko. Znaczna część naszych odbiorców jest poza granicami Polski. Myślę, że dzisiaj w dobie Internetu, funkcjonowania sklepów on-line nie ma uwarunkowań geograficznych dla muzyki. Ważna jest z pewnością promocja i dystrybucja, o którą staramy się dbać najlepiej, jak to możliwe. Wciąż rozwijamy naszą działalność w tym kierunku. Im większy krąg recenzencki w różnych zakątkach świata, tym lepszy z nich odzew. Dlatego też nie martwimy się zanadto, że (według zasłyszanych wypowiedzi) "w Polsce coraz mniej ludzi kupuje płyty". Staramy się też docierać do innych osób na różne sposoby. Zależy nam na pewno na dużej aktywności koncertowej artystów, których wydajemy. Koncertujący projekt, który pojawia się na międzynarodowych imprezach, ma większą szansę być zauważonym przez słuchaczy, aniżeli projekt studyjny, skazany wyłącznie na łaskę i niełaskę recenzentów, chętnych lub nie do pisania recenzji, promowania danej płyty etc…Wracając do sedna Twojego pytania o "racjonalność prowadzenia takiego interesu". Cóż Zoharum to praca na drugi etat. Nie da się przeżyć z publikowania muzyki w takiej niszy, jaką jest anty-muzyka (w szerszym tego słowa znaczeniu). Fizyczne nośniki sprzedają się rzeczywiście o wiele słabiej niż kiedyś, bo trafiają jedynie do pasjonatów i kolekcjonerów. Nie chodzi tu tylko o sprzedaż CD, ale również kaset, czy winyli. Ekscytacja prasy na temat wzrastającej sprzedaży tego nośnika wynika jedynie z czytania statystyk, które mówią, że kiedyś sprzedaż winyli była na poziomie 0 a teraz 50, natomiast CD kiedyś sprzedawało się w ilościach 2000-5000 a teraz 100. Statystyka nie kłamie, ale prawda jest taka, że płyt CD wciąż sprzedaje się realnie więcej, aniżeli winyli….. nie dajmy się zwariować z tą całą manią winylową… Jednak mimo, że CD sprzedaje się więcej, to nie na tyle, aby móc porzucić pracę zawodową. Nie stanowi to dla nas problemu. Od lat tak działamy – i jak sam to określiłeś – mamy status wiodącego wydawnictwa anty-muzyki w Polsce….

OGM: Z jakiego wydawnictwa jesteście najbardziej dumni?

Maciej Mehring:Będę konsekwentny w udzieleniu odpowiedzi na podobne pytania. Wszystkim wydawnictwom, które publikujemy, poświęcamy jednakowo dużo czasu, uwagi i staranności na każdym etapie (pomysł, projekt, produkcja, promocja). Nie wyróżniamy w szczególny sposób żadnego z nich. Każde jest dla nas ważne i szczególne. Z czego jesteśmy najbardziej dumni? Z wytrwałości i uporu w tym, aby wciąż prezentować ciekawą nową muzykę, jak i wygrzebywać perełki spośród ciekawych albumów z przed lat - mimo wielu trudności. Sprawia nam radość, gdy spotykają się one z ciepłym przyjęciem, cieszą ucho i oko. Wydajemy muzykę dla ludzi z pasją, których mam nadzieję, czasem udaje się zarazić i naszymi pomysłami.

OGM: Minimalizm i estetyka - każde wydawnictwo Zoharum, jakie miałem w rękach charakteryzuje się piękną oprawą wizualną. Skąd czerpiecie pomysły?

Maciej Mehring: Dziękuję. Staramy się o to, aby każde wydawnictwo zyskało wyjątkową, ale przede wszystkim odpowiednią dla muzyki oprawę. Wydając nośniki fizyczne, musimy pamiętać, że album muzyczny to nie tylko pliki dźwiękowe, ale złożona całość, której dopełnieniem jest właściwa grafika, czy rodzaj opakowania. Nie mamy jednego klucza na dobór prac. Nie staramy się też unifikować wszystkich albumów pod jeden sznyt tak, jak czynią to niektóre wytwórnie, angażując jednego grafika, czy stosując jednakową typografię dla wszystkich publikacji. Oczywiście to ma swoje plusy, jednak my sami szukamy urozmaicenia. Niekiedy wychodzimy z własną inicjatywą, czasem projekt przychodzi z gotowym pomysłem. Zapraszamy do współpracy różnych artystów, grafików, a czasem ja siadam do projektów, nad którymi lubię pracować w wolnej chwili. Ważne, aby skroić taki design, który podoba się zarówno autorom muzyki, nam – jako wydawcom, no i przede wszystkim potencjalnym nabywcom. To chyba jest najważniejsze.

OGM: Dziękuję za rozmowę.

Maciej Mehring: Również dziękuję za rozmowę. Pozdrawiam. Zachęcam do odwiedzenia naszych stron i śledzenia kolejnych publikacji. Sporo jeszcze przed nami planów.


/14.11.2014/

0 comments

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =