Anima Mundi

Zmieniona muzyka Hoarfrost

Where Words Fail, Music Speaks

Kompilacja dla Ani

Austeros

Przesłanie do wysublimowanych zmysłów Inner Vision Laboratory

The Measures Taken

Człowiek vs. maszyna w muzyce Machinefabriek

Glaciology

Cztery utwory o śniegu i lodzie Strom Noir

Zawsze mam jakąś historie do opowiedzenia

Łukasz Szałankiewicz to człowiek niezwykle zajęty. Wydaje albumy jako Zenial, kiedyś Palsecam, wraz z Maciejem Szymczukiem tworzy projekt AABZU, a wspólnie z prof. Markiem Chołoniewskim udziela się w projekcie Dizzy Kinetics. W swojej pracy skupia się zarówno na muzycznych poszukiwaniach, jak i audiowizualnych występach oraz interaktywnych instalacjach. Zapytaliśmy go o kilka spraw.

OGM: Jak twierdzą wtajemniczeni tzw. magia muzyki pozwala czerpać energię bezpośrednio z kompozycji. Twój ostatni album "Connection Reset by Peer" jest porcją czystej mocy. Skąd Ty sam czerpiesz energię?

Zenial: Z życia... Jak żyję to tworzę, a to daje mi dużo energii i wiary w sens egzystencji. Jak nie żyję - jestem zombie.



OGM: Dla wielu osób niepojętym jest dostrzec piękno ukryte w odgłosach generatorów napięcia czy radiowych trzaskach. Skąd w Tobie pasja by tworzyć przy użyciu właśnie takiego "instrumentarium"?

Zenial: Po prostu podoba mi się to brzmienie.  Jest konkretne i na pewno nie budzi obojętności. Chciałbym zaznaczyć, że eksploatowałem rożne rejony dźwiękowej percepcji i każdy z nich miał czas i swoje miejsce. Widocznie teraz jest chwila na to co robię aktualnie. Czy zatrzymam się tylko na tym? Nie sądzę, ale zobaczymy...


OGM: Można powiedzieć, że wyrosłeś z tzw. demo-sceny. Czy to zjawisko, nadal istnieje?

Zenial: Oczywiście. Międzynarodowy ruch to ma się całkiem dobrze. Zmieniła się jednak cała ekipa która napędzała część aktywności w Polsce, co spowodowało np. zamknięcie głównego portalu: scene.pl, którego nikt nie chciał/mógł pociągnąć. Od dłuższego czasu jestem tylko obserwatorem tego fenomenu. Utrzymuję kontakty ze znajomymi (głównie muzykami) z tamtego okresu. Co ciekawe, darzymy się respektem i pomagamy sobie (przynajmniej ja mam takie relacje). Planuję wybrać się we wrześniu do Łodzi na zlot sceny po latach (demo-copy party).

OGM: Czy demo-scena będąca pewnego rodzaju reliktem lat 90 ma racje bytu w dzisiejszych czasach?

Zenial: Demo-scena, jako całość ruchu była ważna w latach 90 - tych to fakt niepodważalny. Dla tych, co starali się interesować ogólnie komputerami było to zjawisko nie do zignorowania. Czy teraz jest podobnie? Myślę, że temat jest nadal istotny tylko dla jakiejś aktywnej grupy osób. Szkopuł polega na tym, że przy takim przeroście technologii oraz rozroście Internetu wszystko przepada w czeluściach sieci. Mam wrażenie, że wszystko gdzieś zanika i przecieka tworząc inna formę przekazu, niż ja znam osobiście z przeszłości. Ciągle bronią się 4kb intra i to jest chyba coś jest mocną strona demo-sceny. Oglądasz to i totalnie odpadasz (śmiech).

Próbka twórczości z tamtych lat

OGM: Moim pierwszym domowym komputerem było słynne Atari 65 XE? Podobno masz sentyment do Atari?

Zenial: Oczywiście. To był mój pierwszy komputer, który zobaczyłem u znajomych i pierwsze fascynacje. Grało się bite godziny. Doskonale pamiętam zgrzyty wczytywania z taśmy gry. Była to zapewne pierwsza nieświadoma infekcja tego typu dźwiękami. Znam też trochę osób z atarowskiej demo-sceny - przez jakiś czas byłem nawet jej częścią. Miałem to szczęście, że z mojego miasta pochodził jeden z najlepszych muzyków 8bitowego Atari – BAC i on mnie wciągnął do swojej grupy Taquart (mającej teraz status kultowej). Pisałem artykuły do wydawanego przez nich magazynu dyskowego. Potem zacząłem nawet bawić się w robienie dźwięków. Ta przygoda jednak to tylko dodatek, gdyż cały czas byłem związany z głównym nurtem sceny PC. Po latach byłem na małym zlocie Atari w Krakowie i wypiłem piwo bodajże z innym 8bitowym muzykiem Gregiem (o ile pamięć mnie nie zawodzi), co było miłym akcentem sumującym przeszłość. Z paroma osobami utrzymuję wiąż kontakt, co prawda nikły ale zawsze...


OGM: Zmieniając temat. Uczestniczyłeś w wielu festiwalach na całym świecie. Lubisz występować na żywo? Czy koncerty związane z muzyką eksperymentalną i improwizowaną mają sens?

Zenial: Gram dosyć dużo. Właściwie to w czasach, kiedy płyty CD nie sprzedają się znacznie albo prawie wcale – tylko koncerty jakoś to wszystko napędzają. Oczywiście jest to indywidualne podejście do tematu. Wracając do pytania - jeśli wydanie tego typu muzyki ma sens, to tym bardziej wykonanie jej na żywo... Jest naprawdę więcej realnych bezsensownych rzeczy na świecie, wystarczy włączyć telewizor (śmiech).

Zenial @ Bunkier Sztuki.

OGM: Zgadzam się całkowicie. Kontynuując, ciekawią mnie reakcje ludzi na koncertach? W jakim kraju spotkałeś się z najbardziej intrygującymi zachowaniami?

Zenial: Zawsze jest inaczej. Czasami nic się nie dzieje, a czasem jest bardzo emocjonalnie. Zagrałem sporo koncertów w rożnych miejscach. Oczywiście bywały słabe koncerty i te lepsze. Pytasz o zachowania? Rożnie. Pamiętam, że w Rosji chcieli koniecznie zmienić to co grałem na  drum'n'bass i człowiek, który naciskał był bardzo agresywny – finalnie został zmieciony przez ochroniarzy. W Kazachstanie było podobnie, tylko już wchodzili na scenę – tyle że akurat kończyłem (potem byłem świadkiem bijatyki ochroniarzy z dwoma Czeczenami). W Japonii miałem mały dodatkowy koncert w małym studiu u zaprzyjaźnionego muzyka – przyszło 10 osób. Pilnie słuchało, potem nic nie mówiąc zakupiło sporą ilość płyt. Gorące i entuzjastyczne przyjęcia miałem w  np. Peru czy w Kolumbii (grając z Markiem Chołoniewskim). W sumie zawsze mam jakąś historie do opowiedzenia, ale nie ma sensu robić teraz z tego kroniki wydarzeń (śmiech).

OGM: Jakie są Twoje najbliższe plany?

Zenial: Plany. Sporo ich, ale większość w toku realizacji lub oczekują potwierdzenia. Jeśli chodzi o wydawnictwa to pojawiła się płyta live mojego projektu AABZU (który współtworzę z Maćkiem Szymczukiem). Zachęcam do zapoznania się z tym cd ("There is no other God than Rambo!" - przyp ogm.pl) – udało nam się sensownie przedstawić nagrania z dwóch poprzednich wydawnictw. Myślimy nad koleją płytą trochę w klimacie filmów SF klasy B :) Nie wiem jaki będzie finał, ale mamy na to  sporo czasu. Jeśli chodzi o moje solowe nagrania to poważnie myślę nad wydaniem płyty winylowej. Mam już komplet nagrań i zamysł. Niestety czekam na odpowiedni moment aby zrealizować ten cel – jeśli nie w tym roku to mam nadzieję w następnym. Pojawiła się też niezobowiązująca idea wydania CD: zbioru kolejnych archiwalnych nagrań, głównie na bazie dwóch wydawnictw z Simlog Rec. - ale tu jest kwestia znalezienia chętnego labela. Kilkanaście dni temu wyszło wydawnictwo DVD poświęcone czeskiemu hermetykowi Franciszkowi Bardonowi, z moją muzyką i całą koncepcją (zobacz trailer). DVD jest limitowane, ale być może jesienią zostanie w rozszerzonej wersji dodane do specjalistycznego pisma, tymczasem nie zapeszam. Jeśli chodzi o koncerty oraz działania dźwiękowe to kończę przygotowania do interaktywnej instalacji audio-wizualnej dla dzieci, zamówionej przez festiwal Warszawską Jesień. W październiku gram w Pradze na Festiwalu Babel - jest to czeska odsłona projektu Rosora. Gościnnie do działania zaprosiłem uznanego lokalnego muzyka Mikolasa Chadime – więc nabrało to zupełnie innego wymiaru. W przyszłym rok (2013) planuję dwa projekty urzeczywistnione w USA – jeden poświęcony Aleksandrowi Watowi i części polskich futurystów, a drugi to muzyka do teatru na podstawie jednego opowiadania Stanisława Lema. Na wiosnę 2013 r. gram w Montrealu na festiwalu performance. Na tym etapie jednak mogę tylko akcentować plany bez większych szczegółów. Wszystko będzie anonsowane na mojej stronie internetowej...

OGM: Dziękujemy za rozmowę.

Więcej informacji na temat działalności znajdziecie na stronie: www.zenial.audiotong.net

8 sierpnia 2012

1 comment

  1. Fajnie, Zenial. Tak trzymac! ,-)

    — F7sus4 Mon, 13 Aug 2012

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka:

Proszę wprowadzić wynik operacji matematycznej z tego obrazka. =